Wersja ekstremalna eksperymentu jezuickiego na ŚDM

6 września 2016

Zwycięzca programu SELEKCJA i wielu innych ekstremalnie trudnych akcji, biegacz wyczynowy, sportowiec – Andrzej Tokarz – specjalnie dla RTCK przygotował materiał video z prowadzonego przez siebie eksperymentu jezuickiego na ŚDM. Jezuicki eksperyment (próba), który w tym roku obejmował przeróżne dziedziny (sport, taniec, animacje dla dzieci itp.) to przedsięwzięcie, które przygotowywało młodych pielgrzymów z jezuickich wspólnot z całego świata do dobrego przeżycia ŚDM. […]

Zwycięzca programu SELEKCJA i wielu innych ekstremalnie trudnych akcji, biegacz wyczynowy, sportowiec – Andrzej Tokarz – specjalnie dla RTCK przygotował materiał video z prowadzonego przez siebie eksperymentu jezuickiego na ŚDM.

Jezuicki eksperyment (próba), który w tym roku obejmował przeróżne dziedziny (sport, taniec, animacje dla dzieci itp.) to przedsięwzięcie, które przygotowywało młodych pielgrzymów z jezuickich wspólnot z całego świata do dobrego przeżycia ŚDM. Kilka dni w różnych, międzynarodowych grupach było czasem poznawania siebie i naszego kraju, uczenia i wspólnego oczekiwania na ŚDM.

W ramach tego eksperymentu Andrzej zdecydował się poprowadzić grupę pielgrzymów z Mauritiusa, Portugalii i Słowacji na górską wyprawę w trudnych, czasami wręcz ekstremalnych warunkach. Po co? Żeby „przećwiczyć się” we współpracy w trudach, zaufaniu drugiemu człowiekowi i po raz kolejny odkryć piękno natury i bliskość naszego Stwórcy. I, co nie mniej ważne, przeżyć wspaniałą przygodę!

Poniżej kilka słów z dziennika Andrzeja i podsumowujący materiał wideo.

20160719_104811

Ten dzień

18 lipca. W końcu nadszedł ten dzień… dzień, w którym zebrałem grupę pielgrzymów ze Światowych Dni Młodzieży, aby, służąc swoim doświadczeniem i talentem, pokazać piękno Beskidu Sądeckiego i Pienin, a przede wszystkim dać im coś szczególnie ważnego – wiarę w swoje możliwości. Taką wiarę zdobywa się bardzo ciężko, bo wypalana jest ona w piecu ciężkich doświadczeń, bólu i trudu. Wiem to z własnego doświadczenia. Plan był taki, aby z dnia na dzień wspólnej wyprawy podnosić stopień trudności wyprawy, więc na brak nowych doświadczeń ekipa nie będzie mogła narzekać…

Rzęsisty deszcz i ekstremalna kąpiel

Przez pierwsze dwa dni wyprawy lał mocny, rzęsisty deszcz, który zdecydowanie wpływał na samopoczucie moich zagranicznych przyjaciół. Dla jednych może to drobiazg, ale jednak maszerowanie w mokrych butach, w zimnie i niejednokrotnie w błocie, jak wszyscy wiemy, do najprzyjemniejszych nie należy. Domyślałem się, że ta wyprawa będzie trudniejsza, niż zakładałem. Oczywiście, zawsze miałem w głowie plan awaryjny, np jak owe przemoczone buty i ubrania można wysuszyć, ale o tym nie wspominałem kompanom, bo nie o to chodziło w tej wyprawie. Naszym celem było przekraczanie granic, tych większych i mniejszych.

20160718_143215
Kolejną granicą trudną do przeskoczenia okazała się zwyczajna kąpiel:

Przepraszam, gdzie jest prysznic??

– słyszę pytanie i wskazuję na cztery zbite drewniane ścianki ulokowane na zewnątrz, w leśnych chaszczach. „Jak będziesz gotowa, daj znać, włączę agregator” – dopowiadam. Temperatura na zewnątrz wynosiła 10 stopni, a agregator pompował wodę prosto ze studni… o śpiewaniu pod prysznicem nie było mowy, za to pojedyncze dźwięki zażywających kąpieli były bardzo wymowne;)

Dawne rany i przekraczanie granic

Po dwóch dniach w deszczu, nastał dzień trzeci, najtrudniejszy, bo moi podróżnicy mieli do przemierzenia trasę ponad 20 km, przy dużych przewyższeniach. Zaczęły odzywać się stare lub niezagojone kontuzje, ekipa była już mocno zmęczona i wiedziałem, że właśnie tego trzeciego dnia osiągną cel owej wyprawy… Chciałem dać im możliwość przekroczenia jakiejś swojej granicy, dla każdego z nich innej… zmęczenia, znużenia czy zniechęcenia.
Pogoda natomiast zrobiła się bardzo ładna, aż za ładna… bo zamiast deszczu z nieba lał się teraz żar – trzeba było więc zadbać, by ludzie się nie odwodnili. Po kilku godzinach w końcu dotarliśmy do najwyższego punktu Beskidu Sądeckiego – Radziejowej, 1226 metrów n.p.m. Wdrapując się na wieżę widokową, usłyszałem zdanie:

Widoki są przepiękne, ale przy tym całym zmęczeniu zapomniałem, że mam lęk wysokości!

Kolejna bariera złamana:) Naszym celem nie jest zdobywanie Himalajów, ale coś równie ekstremalnego – przekraczanie swoich granic, które nie są mierzone w metrach, czy godzinach.
Dla niektórych noc nie była łatwa… Temperatura znów spadła poniżej 10 stopni, co mocno dało się odczuć, śpiąc w namiotach.

20160719_161826

Było ciężko, dla niektórych bardzo ciężko, dlatego zdecydowałem, że dwa ostatnie dni będzie jednak lżej, tak by pielgrzymi mieli czas na regenerację przed kolejnymi punktami programu: wizytą w Częstochowie i głównym programem Światowych Dni Młodzieży. Regeneracja w postaci spływu Dunajcem tratwami oraz zmniejszenie dziennego kilometrażu była strzałem w dziesiątkę. Pod koniec dnia wylądowaliśmy w Schronisku pod Durbaszką, z którego ostatniego dnia ruszyliśmy do Szczawnicy i zakończyliśmy naszą wspólną przygodę.

To był naprawdę świetny czas, bogaty w radość i śmiech, przy jednoczesnym poznawaniu samego siebie oraz swoich reakcji na różne sytuacje. Czy osiągnąłem cel? Myślę, że tak – świadczą o tym słowa uczestników, którzy po całym eksperymencie mówili, że teraz już wiedzą, na co ich stać. Że stać ich na znacznie więcej, niż się wydawało.

Poczuj ten niezwykły klimat, zobacz relację wideo z eksperymentu:

Kim jest jest Andrzej Tokarz i czym kieruje się w życiu opowiada na tym filmie:

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wypowiedz się