Usłyszał: Zbudujesz dom dla moich najuboższych

17 sierpnia 2016

Młody artysta grafik w trakcie jednej z adoracji słyszy głos w sercu: „Zanim będziesz miał swój własny dom – zbudujesz dom dla moich najuboższych”. Postanawia pójść więc do osamotnionych i odrzuconych. Spędza z bezdomnymi około 5 lat, portretując i spisując historie ich życia. Przez cały ten czas słyszy słowa świętego Jakuba apostoła, który pyta: Czy nie czynicie różnic między sobą […]

Młody artysta grafik w trakcie jednej z adoracji słyszy głos w sercu: „Zanim będziesz miał swój własny dom – zbudujesz dom dla moich najuboższych”. Postanawia pójść więc do osamotnionych i odrzuconych. Spędza z bezdomnymi około 5 lat, portretując i spisując historie ich życia. Przez cały ten czas słyszy słowa świętego Jakuba apostoła, który pyta: Czy nie czynicie różnic między sobą (Jk, 2, 4)? Tak powstaje album „Różnica” – niezwykła słowno-graficzna opowieść o różnych wymiarach bezdomności.

Jacek Hajnos, 26-letni artysta grafik, rzeźbiarz i rysownik, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, we wstępie do albumu „Różnica” opowiada o Boskim natchnieniu, tworzeniu portretów z niczego i o tym, dlaczego nie wszystkie prace są udane:

Brzmi banalnie

Pierwsze pragnienie pojawiło się w czasie rekolekcji przed Najświętszym Sakramentem. Rodziło się we mnie coś wielkiego, co przekraczało moje słabe serce. Był to czas, w którym pierwszy raz tak na serio powierzyłem Bogu swoje życie. Brzmi banalnie. Wiedziałem podskórnie, że jest we mnie pewien obszar, którego On pragnie najbardziej – mojej twórczości. Jednak podczas adoracji zapragnąłem portretować tych, od których ludzie odwracają wzrok. Nie wiedziałem jeszcze, że będą to bezdomni.

Odkąd pamiętam, czułem bliskość z tymi, którzy byli odrzuceni czy słabi. Może dlatego, że sam taki jestem?

Następnego dnia odbyła się konferencja ks. Mirosława Toszy ze Wspólnoty „Betlejem” w Jaworznie. Kiedy usłyszałem świadectwo dwóch bezdomnych osób, odczułem wielkie pragnienie, aby z nimi zamieszkać w „Betlejem”. Po wstępnej rozmowie ksiądz Mirosław zgodził się, abym przyjechał – i tak się wszystko zaczęło. W pierwszym dniu mojego pobytu w Jaworznie usłyszałem fragment z drugiego rozdziału Listu św. Jakuba, w którym apostoł wzywa do nieczynienia różnic w traktowaniu ludzi. Te słowa towarzyszyły mi przez następne pięć lat.

2. Władysław.

Władysław, bezdomny

77 portretów

Podejmując problem bezdomności w projekcie Różnica, nie staram się wysuwać naukowych wniosków w oparciu o moje kilkuletnie doświadczenia. Książek na ten temat powstało wiele. Nie mam zamiaru się z nimi mierzyć. Chcę się dzielić tym, co dla mnie najistotniejsze – osobistym spotkaniem z człowiekiem. Prezentowane prace są próbą zapisania tej tajemnicy. Portretów w książce jest siedemdziesiąt siedem. Liczba nie jest przypadkowa, bo każda z
historii, którą prezentuję, jest pewną drogą przebaczenia: sobie, bliskim, społeczeństwu i Bogu. Muszę przyznać, że nie każdy portret mi wyszedł. Czasami, siedząc z ołówkiem przed tak wielką tajemnicą, nie potrafiłem zacząć, zrobić pierwszej kreski. Było to doświadczenie paraliżujące. Uznaję te nieudane portrety za świadectwo mojej niemocy. Wiedzcie, że te, które was poruszą, są zaś świadectwem mocy. Owa moc jest pocałunkiem samego Boga, nie pochodzi ode mnie, pozwoliłem Mu tylko działać i nie przeszkadzałem swoim warsztatem.

Adam, bezdomny. Portret wykonany na starym kartonie

Resztki i długopis „plujek”

Starałem się, żeby każda z prac odznaczała się pewną indywidualnością co do materii lub formatu. Dlatego w zbiorze znalazły się m.in. rysunki węglem, ołówkiem i suchą igłą, a także linoryty i akwaforty. Użyte przeze mnie materiały można podzielić na dwa rodzaje: szlachetne i odrzucone. Te pierwsze to wyraz czułości i szacunku do portretowanych. Wśród drugich są przedmioty znalezione na śmietniku albo w zakurzonej piwnicy. Wykorzystywałem też resztki prawie zeschłych farb czy końcówki ołówków, nadających się pozornie tylko do wyrzucenia. Podkłady do prac rysunkowych to stare tektury, pilśnie czy nadpsute gąbki pod panele podłogowe. Często sięgałem po długopis Bic, tzw. plujek. […] W większości przypadków prace były wykonywane na żywo w relacji z osobą portretowaną. W przygotowaniu linorytów pomogły mi szkice oraz zdjęcia.

 

Zaproszenie

Dzisiaj bezdomność nabiera nowego znaczenia, bo dom to nie ściany, to ludzie. W naszym zabieganym świecie prawie nikt nie może pochwalić się domem, który wykracza poza materialne pojęcie.

Na przykładzie portretów najuboższych podejmuję próbę odsłonięcia prawdy o nas samych; prawdy, która tak często jest trudna do przyjęcia. Myślę, że poznane przeze mnie osoby uzewnętrzniają to, co nierzadko zdarza się nam wszystkim ukrywać pod skorupą próżności i grzechu. Kiedy odkrywamy w sobie tą naszą wewnętrzną biedę, bezdomni przestają być tacy obcy. Stają się braćmi. Każdy z nas chce tak naprawdę dawać siebie innym. Pragnie być kochanym. Oczekuje miłości bezinteresownej – takiej, za którą nie musi płacić kartą kredytową czy swoim ciałem.

Zachęcam Was do patrzenia na bohaterów „Różnicy” okiem Pana Boga. Czyli z miłością.

Jacek Hajnos

__________________________________________________________________________
20160624_102009-01
Dowiedz się więcej i dołącz do akcji, wchodząc na www.projektroznica.pl

 

 

 

Wypowiedz się