3 mity o relacjach damsko-męskich, cz. 3: Dziecko cementuje związek

14 października 2016

Przecież wiadomo, że dziecko cementuje związek… Czy aby na pewno? W trzeciej części cyklu o mitach związanych z relacjami damsko-męskimi, Beata Kołodziej przedstawia rozważania na temat: czy dziecko rzeczywiście może umocnić związek? Mit 3: Dziecko jest lekarstwem na problemy w związku Kolejnym przesądem, który funkcjonuje w naszym społeczeństwie jest przekonanie, że dziecko cementuje związek. W tym przypadku mam wrażenie, że […]

Przecież wiadomo, że dziecko cementuje związek… Czy aby na pewno? W trzeciej części cyklu o mitach związanych z relacjami damsko-męskimi, Beata Kołodziej przedstawia rozważania na temat: czy dziecko rzeczywiście może umocnić związek?

Mit 3: Dziecko jest lekarstwem na problemy w związku

Kolejnym przesądem, który funkcjonuje w naszym społeczeństwie jest przekonanie, że dziecko cementuje związek. W tym przypadku mam wrażenie, że częściej ulegają mu kobiety niż mężczyźni. Kobiety mają nadzieję, że pojawienie się dziecka skłoni mężczyznę do decyzji o ślubie oraz w cudowny sposób obudzi w nim pokłady ciepłych uczuć wobec partnerki. Ze ślubem rzeczywiście często się udaje, ale z ciepłymi uczuciami – bywa różnie. Zwykle pojawienie się pierwszego dziecka jest dla mężczyzny szokiem i emocje, które mu towarzyszą dalekie są od radości. Dominuje raczej obawa, niepewność, żal związany z utratą własnego dzieciństwa i marzeń o życiu wypełnionym zabawą…

Dziecko vs wolność

Czasami niespodziewana ciąża wręcz może doprowadzić do decyzji o aborcji. Kiedy na szali znajdzie się nasza wolność, pragnienie rozwoju i marzenia o „udanym życiu” – dziecko staje się konkretnym zagrożeniem. Lęk przed utratą wolności jest zabójczy dla każdej formy miłości. Dziecko może się stać pierwszą ofiarą tego lęku. Potem często rozpada się także sama relacja. Z pewnością warto zmienić sposób patrzenia na dziecko dużo wcześniej, zanim zostanie ono poczęte. Dziecko nie jest i nigdy nie będzie sprawą dotyczącą tylko matki lub tylko ojca. Nie jest również czyjąś własnością ani rzeczą, którą można manipulować… Nie jest wrogiem i zagrożeniem. Nie służy do łatania relacji czy „łapania” rodziców w sieci zależności. Ono zawsze jest cudem i darem dla świata, niepowtarzalną szansą na ubogacenie nas swoją obecnością.

Narodziny dziecka i… happy end?

Przezwyciężenie lęku i narodziny dziecka nie gwarantują, że związek będzie szczęśliwy. Jeśli pojawienie się noworodka jest „wpadką”, a nie wynikiem świadomej decyzji, męska niechęć do wzięcia na siebie odpowiedzialności i trudnych obowiązków – obraca się przeciwko kobiecie. Bywa, że mężczyźni próbują od dziecko4odpowiedzialności uciec, a jeśli decydują się zostać, to tylko warunkowo. Zachowują się, jakby całe to zamieszanie z ciążą, pieluchami i nocnymi kolkami zupełnie ich nie dotyczyło. Oczekują, że kobieta poradzi sobie sama, dbając ponadto o ich stargane nerwy. Jeśli tego nie robi, a dodatkowo ma jeszcze oczekiwania lub pretensje – w ich przekonaniu daje wystarczający pretekst do rozstania.

A co na to statystyki?

Pierwsze dziecko zazwyczaj obnaża całą prawdę o związku. Jest sprawdzianem rzeczywistych uczuć i dojrzałości. Ze statystyk rozwodowych wynika, że dziecko wprawdzie cementuje małżeństwo, ale pod warunkiem, że jest to dziecko… trzecie. W ostatnich latach wśród rozwodzących się par dominowały małżeństwa bezdzietne (37,9%) i z jednym dzieckiem (39,2 %). Te dwie kategorie łącznie stanowiły niemal 80% ogółu rozwodzących się par. Oczywiście wpływ na taką statystykę ma także fakt niskiej dzietności w Polsce – jednak nie można wykluczyć, że owa niska dzietność wynika w pewnym stopniu ze spadającej trwałości małżeństw… Trudno decydować się na kolejne dzieci, jeśli nie mamy poczucia bezpieczeństwa w związku i przeżywamy potężne trudności w relacji. Warto także zauważyć, że w Polsce ilość dzieci urodzonych poza małżeństwem oscyluje w okolicach 14%, ale ilość dzieci poczętych w takich związkach wynosi ponad 23% i wciąż rośnie. Tak więc dla wielu małżeństw ważnym argumentem do ślubu było „dziecko w drodze”… Ślub pod presją, to często gwóźdź do trumny, a nie brama do małżeńskiego raju. Dotyczy to każdego ślubu – nie tylko wyznaniowego.

Dlaczego tak się dzieje?

Poczucie odpowiedzialności za dziecko i lęk przed samotnym rodzicielstwem mogą wystarczyć do dnia ślubu. Niestety taka motywacja nie wystarcza do pokonywania wyzwań wspólnego życia małżeńskiego i rodzicielskiego. Takie zadanie jest przecież podwójnie trudne. Warto, aby kobieta dobrze przemyślała decyzję o ślubie, bo może się okazać, że samotne rodzicielstwo wcale jej nie minie, a tylko nieco odsunie się w czasie…

Zakasaj rękawy i pracuj!

Co w takim razie – skoro nie dziecko – zapobiega rozpadowi relacji i cementuje związek? Moim zdaniem praca – czyli twórcze zmaganie się ze sobą, własnym egoizmem i problemami. Do tej pracy przyda się znajomość siebie i umiejętność rozmawiania ze sobą. Kiedy dodamy szacunek i kulturę wyrażania emocji, małżeństwo może przetrwać najtrudniejsze chwile. Wspólne pokonanie problemów jest niewyczerpalnym źródłem radości i satysfakcji. Tak wzrasta miłość. To dobra wiadomość dla każdego związku – nawet dla tych, którzy przeżywają potężny kryzys. Zakasanie rękawów przez obie strony jest właściwie gwarancją sukcesu. Oczywiście trochę to potrwa, nie obejdzie się bez potu i łez, ale na końcu czeka butelka szampana i dwa kieliszki.

Nie wyręczaj się dzieckiem

Ktoś może słusznie zauważyć, że w takiej sytuacji dziecko może cementować związek – przecież dostarcza mnóstwa problemów do przezwyciężenia. To logiczny wniosek, ale tylko pod warunkiem, że związek oparty jest na miłości – a miłość zakłada rezygnację z egoizmu. Jeśli to, co łączy dwoje ludzi nie jest miłością, tylko zakochaniem, fascynacją, przyzwyczajeniem czy zabawą, problemy będą tylko wygodnym pretekstem do rozstania. Warto przywrócić sprawom ich naturalny, najbardziej sensowny bieg: najpierw miłość i budowanie głębokiej, trwałej relacji; potem dziecko, które będzie tej miłości owocem. Rodzice muszą zadbać o miłość, aby dziecko mogło jej doświadczyć od pierwszego dnia – a nie oczekiwać od niemowlaka, że wykona za nich najważniejszą pracę na świecie…

Beata Kołodziej

Źródła:
1. A. Matysiak, M. Mynarska, Urodzenia w kohabitacji: wybór czy konieczność? [w:] Nowe wzorce formowania i rozwoju rodziny w Polsce. Przyczyny oraz wpływ na zadowolenie z życia, red. A. Matysiak, Warszawa 2014.
2. Piotr Szukalski, Demografia i Gerontologia Społeczna – Biuletyn Informacyjny, nr 4, Instytut Socjologii Uniwersytet Łódzki, Łódź 2013.
Rozkład małżeństw rozwodzących się̨ w Polsce, w latach 1999-2012 według liczby małoletniego potomstwa (jako % ogółu rozwodzących się̨ par):

Bez dzieci: 37,9% ; z 1 dzieckiem: 39,2 % ; z 2 dzieci: 18,1%; z 3 dzieci: 3,7%; z 4 dzieci lub więcej: 1,2%

Sprawdź pozostałe odcinki cyklu „3 mity o relacjach damsko-męskich” o połówkach pomarańczy o mieszkaniu przed ślubem

Aby poprawić relacje, zwłaszcza te trudne, skorzystaj z darmowego, 7-dniowego programu on-line Beaty Kołodziej. Zapisy tylko na  www.naprawrelacje.pl. Zobacz zaproszenie do programu:

__________________________________________________________________________________9

Beata Kołodziej
Pisarka, od kilku lat prowadzi warsztaty poświęcone relacjom i tematyce kobiecości. Autorka książek dla dzieci i dorosłych, scenarzystka, reżyserka. Z wykształcenia biolog. Prywatnie szczęśliwa mama, żona i (od niedawna) babcia.

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wypowiedz się