3 mity o relacjach damsko-męskich, cz. 2: Połówki pomarańczy

29 września 2016

W dzisiejszym wpisie Beata Kołodziej mówi o kolejnym współczesnym „zabobonie”, panującym w myśleniu o relacjach kobiety i mężczyzny – micie dwóch połówek pomarańczy, czyli idealnym dopasowaniu,  które nie wymaga wzajemnej pracy. Mit 2: Aby stworzyć szczęśliwy związek musisz odnaleźć swoją drugą połówkę pomarańczy Czy istnieją jeszcze na świecie prawdziwi mężczyźni i prawdziwa miłość? Jak znaleźć tego jedynego, przeznaczonego nam, ukochanego […]

W dzisiejszym wpisie Beata Kołodziej mówi o kolejnym współczesnym „zabobonie”, panującym w myśleniu o relacjach kobiety i mężczyzny – micie dwóch połówek pomarańczy, czyli idealnym dopasowaniu,  które nie wymaga wzajemnej pracy.

Mit 2: Aby stworzyć szczęśliwy związek musisz odnaleźć swoją drugą połówkę pomarańczy

Czy istnieją jeszcze na świecie prawdziwi mężczyźni i prawdziwa miłość? Jak znaleźć tego jedynego, przeznaczonego nam, ukochanego mężczyznę, a następnie stanąć z nim na ślubnym kobiercu i żyć długo i szczęśliwie – jak przystało na porządną bajkę?

Mnóstwo kobiet zadaje sobie takie pytania, patrząc z niepokojem na współczesny świat. Ponieważ ciężko dziś spotkać na ulicy królewicza na białym koniu, z biegiem czasu zaczynają interesować się – idąc bajkowym tropem – populacją żab w najbliższym otoczeniu. „Może jeśli pocałuję z uczuciem, to żaba zamieni się w księcia?” tłumaczą sobie, przy czym okazuje się, że pocałunki nic nie dają, ale do sympatycznego płaza z czasem można się przyzwyczaić… Takie scenariusze to wcale nie rzadkość. Tylko na „happy end” trudno liczyć w takiej bajce. Wszystko jest jakoś nie tak…Dlaczego? Powód jest prosty: królewicz i żaba – to schematy w naszej głowie. Niejedna dziewczyna patrzy na drugiego człowieka przez dziwny filtr, który albo go idealizuje, odcinając wszystko, co do bajki nie pasuje, albo przeciwnie, przypisuje mu cechy negatywne, przylepiając do czoła etykietkę: „żaba, czyli ten gorszy”.

W królewiczu zakochuje się bez pamięci. Jeśli z królewiczem nie wyjdzie, łaskawie pozwala kochać się i całować żabom.

Związek z jedną i drugą „kategorią” mężczyzn nieubłaganie zmierza do smutnej refleksji: chyba nie pasujemy do siebie! Nie jesteś „tym jedynym”. Z kim ja właściwie jestem? Pojawia się myśl o rozstaniu.

pexels-photo2Każdy może być tym jedynym

Nie musi tak być. W prawdziwym życiu miłość istnieje naprawdę, to nie mit. Prawdziwi mężczyźni także. Tylko żeby takiego spotkać, trzeba patrzeć na drugiego człowieka jak na osobę, a nie przedmiot, który kobiecie pasuje albo nie. Trzeba z nim rozmawiać, poznać go, zaprzyjaźnić się. Bezinteresownie, życzliwie, szczerze. Wtedy każdy mężczyzna może okazać się prawdziwy, sensowny i może (ale nie musi) stać się tym „jedynym”. „Chwileczkę!” – wyrwie się naraz z wielu damskich gardeł – „Jak to, każdy może stać się tym jedynym? Przecież ten jedyny chodzi gdzieś po świecie i trzeba go odnaleźć, bo tylko on pasuje do mnie jak druga połówka pomarańczy!” I tu następuje zderzenie wyobrażenia z rzeczywistością… „Połówki pomarańczy” to tylko romantyczny zabobon! Jest to przesąd, który wpędza nas w poważne kłopoty. W miłości nie chodzi o znalezienie tego „jedynego”, który jest idealnym dopełnieniem. Takie podejście rodzi chęć sprawdzania potencjalnych partnerów w nieskończoność i pokusę rezygnacji przy pierwszych trudnościach. Tymczasem każdy mężczyzna jest godny miłości i wielu sensownych mężczyzn ma potencjał aby stać się (słowo klucz!) tym jedynym. Kobiety też.

Nie chodzi o to, żeby znaleźć kogoś nadzwyczajnego, ale o to, żeby z osobą, którą wybierzemy (w sposób świadomy i mądry) wspólnie budować relację miłości.

Nie jest istotne, czy nasz wybranek jest piękny i bogaty – ważne, czy jest wobec nas szczery, ma dobrą wolę, kocha, i czy jest gotów pracować nad związkiem. No i, oczywiście, powinien być mężczyzną, nie chłopcem.

Mężczyzna, nie chłopiec

Mężczyzną młody człowiek nie jest z definicji, ale mężczyzną się staje. Jak w takim razie odróżnić chłopca od mężczyzny? To przecież kluczowa kwestia…Chłopiec nie nadaje się do poważnej relacji, ponieważ jest niezdolny do podjęcia dojrzałych zobowiązań. Jak każde dziecko, jest egocentryczny, słaby, chwiejny, chce się bawić i nie lubi obowiązków. Wymaga wychowania. Fizycznie może być wielki, dobrze zbudowany, bogaty i mieć pięćdziesiąt lat – ale to nie zmienia faktu, że wciąż jeszcze jest chłopcem. Fajnym, uroczym, inteligentnym, z mnóstwem zalet, jednak nie jest mężczyzną. Dopiero wyzwanie potrafi z chłopca uczynić mężczyznę. Tym wyzwaniem może być właśnie kobieta warta wysiłku z jego strony. Zmagając się z własną słabością i niepewnością, chłopiec dorasta i bierze życie w swoje ręce. Dostrzega, że zabawy, gry i gadżety nie umywają się do prawdziwego życia i miłości.

Mężczyźnie nie zawsze się chce…

Dawniej w języku polskim słowo „mąż” oznaczało po prostu mężczyznę. Do dziś mówimy o mężach stanu. O to właśnie w męskości chodzi. O siłę charakteru, która sprawia, że człowiek potrafi panować nad sobą, zmieniać świat na lepsze i otoczyć opieką swoich najbliższych i każdego, kto pomocy potrzebuje. Dla mężczyzny nie jest problemem podjęcie decyzji o ślubie i dochowanie żonie przysięgi wierności i miłości. Jeśli zechce, potrafi to zrobić. Mężczyzna potrafi zrobić mnóstwo niesamowitych rzeczy, jeśli tylko zechce. Kłopot w tym, że najczęściej nie widzi takiej potrzeby.
Dlatego mężczyzna potrzebuje kobiety, która będzie dla niego wyzwaniem, inspiracją, motywacją – dzięki której wszystko nabiera sensu i barw. To jest właśnie miłość. Przy czym kobieta powinna rzeczywiście mężczyznę inspirować i być dla niego wyzwaniem. Nie musi go wychowywać, bo mężczyzna nie jest już dzieckiem, ale powinna stawiać mu wymagania i pozwolić na rozwinięcie skrzydeł. Taka postawa pomoże mu odkryć pokłady miłości i czułości, które nosi w swoim męskim sercu. Po to jest właśnie małżeństwo.

W ten sposób męża nie znajdziesz

Współczesny świat proponuje nam zupełnie inny model relacji damsko-męskich. Kobieta, aby „kogoś znaleźć” powinna przyjąć jasno określony styl ubierania się i zachowania, być seksowna, aby przykuć uwagę mężczyzn. Niestety, skąpo odziana dziewczyna, która sama narzuca się oczom (i nie tylko oczom) faceta nie jest dla mężczyzny prawdziwym wyzwaniem. Jest okazją. A okazja czyni złodzieja. Nie szkodzi, że ta dziewczyna tak naprawdę marzy o miłości i właściwie szuka męża. W ten sposób go nie znajdzie. To smutne, ale większość panów nawet nie zauważy, że ona ma jakiekolwiek ciekawe wnętrze, ponieważ potraktują ją jako zdobycz lub zabawkę. Dla obu stron źle się to kończy (choć dla każdej inaczej). Nie jest to pole do relacji, tylko do konsumpcji.

Dziewczyna, której chodzi o miłość nie zbuduje jej u boku chłopca. Nawet, gdy z nim pomieszka kilka lat.

Jak pisałam w poprzednim artykule, bawiąc się – nie dorastamy do odpowiedzialności. Jedynym sposobem na rozwój chłopca, jest postawić przed nim wyzwanie. Albo mu sprosta, albo pozostanie dzieckiem. Trzeba umieć kończyć związki, które nie dają szansy na rozwinięcie prawdziwej miłości. Może ten chłopiec trafi kiedyś na inną kobietę, która go zmotywuje do przemiany… o ile sam zechce się zmienić. Jesteśmy ludźmi wolnymi i sami decydujemy o swoim życiu. Nie da się i nie warto nikogo zmuszać – szczególnie jeśli chodzi o miłość.

Miłość między kobietą a mężczyzną jest wspaniałą, twórczą i uszczęśliwiającą przygodą. Nie jest zabawką dla dzieci. Dlatego tak ważne jest dokonanie właściwego wyboru. Trzeba się wzajemnie dobrze poznać, co wymaga czasu i rozmawiania ze sobą. Trzeba także, dla dobra siebie samego/siebie samej odrzucić mit o istnieniu tylko jednego człowieka na ziemi, z którym mogę zbudować szczęśliwą i trwałą relację miłości. Oczywiście niezależnie od tego, kogo ostatecznie wybierzemy, w naszym związku pojawią się konflikty, czasem nawet głębokie i bolesne. To nie świadczy o niedopasowaniu. Jest to naturalna kolej rzeczy i warunek rozwoju miłości. Jeśli sądzisz, że da się utrzymać miłość bez stałego twórczego wysiłku, wzajemnego otwierania się na siebie, czasami także wylanych łez i przebaczania – mylisz się głęboko. Taką „romantyczną”, a w istocie roszczeniową postawą zabijamy miłość. Na domiar złego, tracimy to, co w życiu najlepsze: radość wspólnego tworzenia i uszczęśliwiania się. Do wszelkiego rozwoju, w każdej dziedzinie, potrzebne są przeciwności, opór materii, trudności. One właśnie stanowią okazję do praktykowania miłości! A praktyka czyni mistrza!

Beata Kołodziej

Jeśli temat relacji jest dla Ciebie ważny, zapraszamy na darmowy 7-dniowy program video: „Jak zacząć uzdrawiać trudną relację?”. Zapisy tylko www.naprawrelacje.pl

Posłuchaj zaproszenia autorki programu:

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wypowiedz się